Młodość i sława

Sława to coś, czego każdy bloger skrycie pragnie. Niektórych spotyka wcześniej, innych później, jeszcze innych wcale. Czasami, choć rzadko, zdarza się również, że sława przychodzi niespodziewanie. I to jest właśnie moja historia.

Wyobraźcie sobie, że spóźniacie się na pociąg a następny przyjedzie dopiero za pół godziny. Bez konkretnego celu, dla zabicia czasu wchodzicie do 7-Eleven (czyt. Żabka), i patrzycie się na kolorowe czasopisma. W poszukiwaniu rozrywki wybieracie jeden z popularniejszych magazynów rowerowych: zbyt drogi by kupować go regularnie – ale teraz jest okazja. Idziecie do kasy i zaglądacie do środka: wasze życie już nigdy nie będzie takie samo.

Nie żebym zupełnie się tego nie spodziewała. W końcu pisze się te posty, odświeża się stronę. Zawsze wiedziałam, że to musi się kiedyś przydarzyć. Niemniej jednak: 22 strona Terrengsykkel to już nie są przelewki.

Spójrzmy szybko na detale:

Pozycja: kolana delikatnie ugięte, ręce w gotowości. Wprawdzie stoję zbyt daleko, żeby faktycznie móc w czymś pomóc, ale widać, że w całym wydarzeniu aktywnie partycypuję.

Ubiór i sprzęt: upięte włosy i porządne rękawiczki robocze – wyglądam więc profesjonalnie. Duży minus za brak koszuli w kratę.

Autor: Paul Lockhart

Wnioski: moje pierwsze wystąpienie w prasie muszę uznać za sukces. Wprawdzie moja lewa noga została w tym miejscu wyraźnie pominięta, nadal ostateczny efekt jest więcej niż satysfakcjonujący.

Zalecenia na przyszłość: żeby nie przegapić kolejnych materiałów prasowych na mój temat/z moim udziałem, które teraz niewątpliwie spłyną lawinowo, wykupuję roczną prenumeratę magazynu Terrengsykkel. O kolejnych artykułach, będę was na bieżąco informować.

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.