Mam wszystko

Chiński Nowy Rok wypada 28 stycznia, Muzułmanie świętować będą 21 września, wedle perskiego kalendarza właściwą datą jest 20 marca, a zgodnie z kalendarzem juliańskim, nowy rok wypada jutro. Buddyści poczekają jeszcze do pierwszego dnia pełni księżyca w styczniu albo marcu. Ja czekać nie będę. Panta rhei, moi drodzy, czy flow, jak wolą rowerzyści. Każdy dzień jest tak samo dobry by napisać mój noworoczny post. Tej pokrętnej logiki będę się trzymać i skarg nie przyjmuję.

Patrząc tylko z rowerowej perspektywy rok 2016 był dla mnie wyjątkowo udany.

W pierwszej kolejności, IMBA World Summit, z którego relacji nie możecie się doczekać, co tu dużo mówić, było po prostu świetnie. Uczestniczyłam w szkoleniu IMBA z budowania ścieżek, a gdyby certyfikat z niego był troszkę ładniejszy, mogłabym rozważyć powieszenie go na ścianie. Ten rok obfitował również w wycieczki: krótkie po okolicy, nieco dalsze w Norwegii, dwie miłe wizyty w Bielsku-Białej – to wszystko będę wspominać z przyjemnością. Moje rowerowe umiejętności na pewno poprawiły się trochę w stosunku do poprzedniego roku. Zdecydowanie więcej wiem o budowaniu, planowaniu i zarządzaniu ścieżkami. To głównie zasługa kilku świetnych ludzi, których poznałam w tym roku, a którzy zachęcili mnie do pisania mojej pracy magisterskiej o rowerach właśnie. Jeśli chodzi o pracę – nie pamiętam, kiedy ostatnio studiowanie sprawiało mi tyle frajdy, a stos czytanek, jaki mam przed sobą wydawał się tak pociągający. Jest super.

Mam nadzieję, że w następnych miesiącach mój plan zajęć będzie nieco mniej napięty i będę wreszcie mogła podzielić się z Wami czymś ciekawym w dziale, który dumnie nazwałam na tym blogu WIEDZA. Trzymajcie kciuki!

Patrząc na prezenty, jakie dostałam w tym roku na Święta, wygląda na to, że czeka mnie świetny rok, pełen przygód i wycieczek. Dzięki dwóm książkom „Bush Craft 101” oraz „Advanced Bush Craft”, ćwiczyć będę sztukę buszmeństwa. Wprawdzie mogę nie mieć sposobności, aby ugotować gulasz z szopa pracza, ale rozpalanie ogniska w bardzo mokrych warunkach, urządzanie schronienia przed wiatrem/deszczem, czy wiązanie węzłów i używanie przeróżnych narzędzi — to wszystko mi się zdarza i to wszystko cieszy. Duża wodoodporna apteczka już się przydała. Trochę mnie kusi, żeby wypróbować super plastry-szwy, ale raczej powinnam to przemyśleć raz jeszcze. Dostałam też niebieskie gogle, które doskonale pasują do mojego hełmu. Szczególnie cieszy pasek z gogli, który chroni autografy Hansa ‘No Way’ Raya i Dannego MacAskilla. No i oczy też są bezpieczniejsze.

Gogle były ostatnią brakującą częścią mojego rowerowego ekwipunku. W rok 2017 wchodzę oficjalnie w pełni wyposażona i gotowa na wszystkie przygody. Mam nadzieję, że przyniesie ich sporo. 🙂

Życzę Wam i sobie świetnego Nowego Roku, niezależnie od tego, kiedy się zaczyna.

2 komentarze

  1. myśliwiec odrzutowy
    19/01/2017
    Reply

    Hejo! Będziesz publikować tajniki buszmeństwa i projektowania ścieżek? bo ja umieram z ciekawości, bardzo chętnie o tym przeczytam 🙂 wszystkiego dobrego w tym roku, żeby był lepszy i żebyś nabrała mnóstwo skilli (skillów)
    Ściskam 🙂

    • Balbina
      22/01/2017
      Reply

      Dzięki piękne! 🙂 będzie mi bardzo miło! Tobie również wszystkiego dobrego w nowym roku! Xoxo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.